Od paru dni całkiem niezłe cisnienie generuje mi ta informacja. Już dawno doszłam do tego że zestaw: lekarz, prawnik, dziennikarz i student przy odpowiednim spreparowaniu faktów mogą wywołać określone postawy społeczne. Nie oddycha i nie łyka to pewnie cierpi. Być może w pojęciu osoby zdrowej, mającej zdrowe dzieci taki artykuł podlany komentarzem o niewyobrażalnym życiu w cierpieniu powoduje prostą reakcję - odłączyć od aparatury tego niepełnego człowieka, bo ludzkość zbyt zaingerowała w naturę pozwalając na utrzymywaniu przy życiu kogoś kto jeszcze dwadziescia lat temu nie przeżyłby dwóch dni. Ale czy na pewno cierpi? Być może tak, ale skoro Ojciec dziecka RB twierdzi, że komunikuje się, bawi zabawkami i potrafi sygnalizować uśmiech to ja bym miała już wątpliwości. Kto miał dziecko z na oddziale intensywnej terapii ten wie jak wygląda dziecko, które cierpi i jego stan jest na tyle poważny, że nie ma sily nawet na komunikację ze światem zewnętrznym. Kto ma dziecko nie oddychające i nie łykające ten wie, że jego życie to nie jedno wielkie pasmo cierpień. W większości wypadków. Wie również, że nie jemu, rodzicowi decydować o tym, ile to życie ma trwać. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwe, ale mając czteroletnie doświadczenie życia z notatkami nie odważyłabym się na taką decyzję jaką próbuje przeforsować Mama Dziecka RB oraz chyba najbardziej zainteresowany czyli szpital. Nie ma do prawa do takich decyzji również ani lekarz, ani tym bardziej prawnik czy dziennikarz. Ma do tego prawo sam zainteresowany. I trzeba poczekać, aż takie zdanie będzie sam w stanie wyrazić. Przeraża mnie brutalność świata, która wyrokiem sądu może pozbawić oddechu wbrew jej woli świadomą, myślącą osobę. Tylko dlatego, że jego życie zbyt wiele kosztuje i wymaga odrobiny poświęcenia ze strony osób trzecich. PS. Prasa obcojęzyczna przytacza argumenty za odłączeniem chłopca, do których należą: ryzyko zaksztuszenia, konieczność częstego odsysania, założenie PEG, które rodzi ryzyko infekcji, możliwe wystąpienie skoliozy i wiążąca się z tym operacja oraz konieczność poświęcenia dziecku opieki 24h na dobę. Czy to aż tyle aby zabić tego małego człowieka?