izolacja piwnic | Otris 17 | Agencja PR | bmw 535d | Kawa ziarnista | administracja serwerów | zabawki fisher price

Witkacy-pamietnik

Wystawiam tego roku same portrety, ponieważ moich kompozycji nikt nie ceni, nie potrzebuje i nie kupuje, a krytyka je przemilcza lub pisze o nich rzeczy nieistotne, a dosłownie zdarza się, że bzdury. Portret może być dokładnie tak samo dziełem Czystej Formy, jak pejzaż, martwa natura czy kompozycja - ma możliwość, niemniej jednak obecnie w bardzo wielu sytuacjach nie jest. Przedmioty wyobrażone na obrazach to jedynie wskaźniki napięć kierunkowych mas kompozycyjnych. Ale są różnorodne stopnie zużytkowania natury. Lub się jej człowiek poddaje i wówczas nie jest artystą, albo stosuje jej jedynie jako pretekst - między tymi ostatecznościami jest cała skala wartości pośrednich. Dawniej artyści nie potrzebowali zawiłych kompozycji i napięć kierunkowych i mogli, nie deformując rzeczywistości popularnej (tę jedną uznaję z czterech rzeczywistości Chwistka), produkować dzieła Czystej Formy. Wylizany, jak poprzez cielę, portret Holbeina jest takim samym dziełem Czystej Formy, jak Kobieta z klarnetem Picassa. Niemniej jednak Holbein analogicznie wylizywał wszystko, ogół obrazu i tworzył w tym wylizanym “ujęciu formy” (kiedyż to moje pojęcie zastąpi fałszywie stosowane pojęcie “technologie”) głównie Czystą Formę był wielkim artystą o mocnym i zdrowym “metafizycznym pępku”, a nie wstrętnym kopistą natury lub zdegenerowanym i perwersyjnym artystą - malarzem dzisiejszym. Współcześnie większa część malarzy to bezmyślni naśladowcy natury, a nieliczni artyści to ostatni potomkowie wielkich dawnych rodów, konający w perwersji i obłędzie. i taka jest fatalność naszego rozwoju społecznego, że jedynie w obłędzie i perwersji może być w pewnych epokach wielkość, po czym następuje koniec sztuki w ogóle. Holbein nie był wielkim, bo wylizywał ilustracje, jedynie dlatego, że wylizując tworzył bez kompromisu Czystą Formę.

Jedynym obecnie okazem nienaciąganego naturalnego klasyka u nas jest dla mnie Ludomir Ślendziński - wylizuje i wytwarza dzieła sztuki - rzadki okaz.

Portrety moje są w pięciu gatunkach:

  • Typ A - najbardziej wylizany i najdroższy.
  • Typ B - charakterystyczny. Niezbite “uproszczenia”, podkreślenia cech, robota mniej wylizana.
  • Typ C- zbliżony do Czystej Formy, czyli z punktu widzenia krytyków i laików karykatura i deformacja. Wykonana przy użyciu C2HpięćOH. - Współcześnie wykluczone. Będzie kiedyś wielką rzadkością.
  • Typ D - to samo bez C2H5OH - i
  • Typ E - intuicyjnie osiągnięty wynik rodzaju A i B, bez kopiowania natury jako takiej, tzn. inne środki “ujęcia formy”.

Ponieważ, jak mi to kiedyś w tramwaju powiedział Axentowicz, portrecista powinien posiadać nerwy jak postronki, stworzyłem sobie regulamin, który ma pozory humorystyki, a jest efektem ponurych doświadczeń. Najtrudniej jest zadowolnić całą rodzinę: ciotka mówi, że lewe oko jest złe, babcia, że usta, a wuj, że nos. Najlepiej wygnać wszystkich, machać w obecności modela gumką w powietrzu i w kilka chwil zawołać rodzinę znowu. Ze stuprocentową pewnością będą zadowoleni. w ogóle nigdy nie wiadomo, czym kogo za- dowolnić można. - “Ale czemu moja córeczka taka smutna” albo: “czyż ona jest taka brzydka”, albo: “jestem stanowczo za ładna - wstydzę się męża” i tym podobne., itd. Porywa dzika rozpacz. Znałem pana, który wydarł mi węgiel i zaczął poprawiać rysunek, mrucząc z niezadowolenia.

Dlatego przyjąłem zasadę: K l i e n t  m u s i  b y ć  z a d o w o 1 o n y. Wszelka krytyka i poprawki na żądanie są wykluczone, niemniej jednak za to model lub jego otoczenie może odrzucić portret, o jak wiele ten się nie podoba, i zamówić drugi, o jak dużo ja to wytrzymam. Niemniej jednak zaczęły się takie rzeczy, że np.: robiłem dwa do trzech rysunków, a następnie przyjmowano 1-szy, tak jak gdyby chciano mnie wypróbować, czy aby pierwszego nie robię tak sobie, a dopiero przyciśnięty przez chytrego kontrahenta do muru, widząc, że go na złą robotę nie nabiorę, robię “naprawdę”. Dlatego:

§ 2 - brzmi w tej chwili:

Model zobowiązany jest przed zaczęciem portretu złożyć zadatek w sumie 1/3 ceny. w razie odrzucenia portretu, model traci zadatek.

Ze stuprocentową pewnością, to nie stosuje się do osób, którzy z góry oświadczą, że nie będą stosowali wyżej wspomnianej metody. Ale najlepiej lubię powiedzenie: “Zapisz pan sobie numer telefonu i maluj pan, jak chcesz, he! he!” Takiemu nabywcy ze wzruszenia czasem całkowicie normalny portret zrobię za psie pieniądze, jak za Czystą Formę.

Dalsze §§ brzmią:

  1. Firma zastrzega sobie prawo rysowania bez świadków.
  2. Portret nie może być oglądany aż do ukończenia.
  3. Portrety kobiece o 1/3 droższe od męskich i dziecinnych.
  4. Nie przyjęty portret przechodzi na własność spółki. Model nie posiada prawa żądać zniszczenia portretu.
  5. Technika jest mięszaniną: węgla, kredek, pasteli i ołówków (w razie konieczności gwaszu i akwareli). Wszelkie sugestie techniczne są wykluczone.
  6. Wykluczona jest wszelka krytyka, tak dodatnia, jak ujemna, bez specjalnego upoważnienia firmy, jak również żądanie jakichkolwiek poprawek.
  7. Firma podejmuje się utworzenia portretów poza lokalem korporacyjnym jedynie wówczas, jeżeli gwarantowana jest skrytka, w której firma ma możliwość zamknąć nie dokończony rysunek i klucz wziąć ze sobą.
  8. Firma udziela rad co do pakowania i oprawiania rysunków, niemniej jednak nie podejmuje się utworzenia tych rzeczy.
11 IV 1925 r.

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.